Obywatelski Akcelerator Innowacji - logo

Innowacyjne, sprytne, bezkompromisowe. Czego możemy nauczyć się od owadów?

Z dr. Radomirem Jaskułą, zoologiem-entomologiem z Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska UŁ, rozmawiamy o sekretnym życiu najliczniejszej grupy zwierząt na świecie i o wyzwaniach w pracy biologa terenowego. Czego możemy się uczyć od owadów społecznych, w czym są od nas sprytniejsze i jak mikroświat owadów przeniknął do naszego makroświata?

Jak się zaczęła Twoja fascynacja, przygoda i praca z owadami?

dr Radomir Jaskuła: Kiedy byłem kilkuletnim chłopcem, rodzice zabierali mnie i moje rodzeństwo, na spacery do łódzkich Łagiewnik, gdzie pokazywali nam różne fajne, ciekawe miejsca. Ponieważ dosyć szybko zaczął mi się psuć wzrok, zacząłem patrzeć bardziej pod nogi, niż przed siebie. Dzięki temu okazało się, że jest to niekończący się sposób zbierania informacji o świecie, szczególnie tym małym z bezkręgowcami na czele. Wtedy zrozumiałem, że owady są niesamowicie inspirujące i robią mnóstwo różnych rzeczy w bardzo ciekawy sposób. To dziecięce zainteresowanie przerodziło się w życiową pasję.

W liceum wybrałem klasę biologiczno-chemiczną, a naturalną konsekwencją było przyjście na studia biologiczne na Uniwersytet Łódzki w 1996 roku. Był to czas, kiedy wiele osób wybierało konkretny kierunek, bo naprawdę coś ich interesowało. Mieliśmy grupę osób, z którą po zajęciach albo w weekendy pakowaliśmy się do trabanta kolegi i po prostu jeździliśmy gdzieś po województwie łódzkim, albo dalej, żeby coś poobserwować, zobaczyć, poznać. Dzisiaj, młodzi ludzie często patrzą głównie na to, jaką korzyść z takich studiów można mieć. To jest zrozumiałe, bo ekonomia jest ważna, jednak mam wrażenie, że kiedyś było troszeczkę inaczej, bo było więcej takich osób, które chciały po prostu przyjść na studia, bo ich coś fascynowało.

Kiedy jest się młodym człowiekiem, który jest dopiero kształtowany, bardzo dużo zależy od środowiska, w jakim się przebywa. Czy rodzina zachęca, nauczyciele wspierają, czy raczej karcą, kiedy zatrzymuje się na wycieczce z całą klasą w parku i chce oglądać jakiegoś „żuczka”. Potem, kiedy spotykasz ludzi zakręconych w podobny sposób, to nagle się okazuje, że nie jesteś outsiderem. Czujesz, że spotkałeś więcej na swój sposób „szalonych osób” i łączy was wspólna pasja.

Czytaj cały tekst na stronie Tygodnika Spraw Obywatelskich